Tato, dziś ma być noc spadających gwiazd.
11 lat temu siedziałam z Mamą na podwórku i liczyłyśmy gwiazdy... Miałam wtedy jedno życzenie - żeby zostać parą z chłopakiem, który mi się spodobał. Naliczyłam wtedy około 30 spadających gwiazd, a cztery dni później zostaliśmy parą.
Rok temu wieczorem pożegnałam się z Pawłem, stałam na balkonie i liczyłam kolejne gwiazdy... Paweł szedł wtedy do domu i w pewnym momencie razem napisaliśmy smsy, że zobaczyliśmy spadającą gwiazdę... Wtedy prosiłam o szczęśliwe życie z nim oraz o udany ślub i wesele, które miały odbyć się za 4 dni...
W dzisiejszą noc, noc spadających gwiazd, po raz pierwszy nie wiem o co mam prosić. Zabrano mi to, co w moim życiu było najważniejsze. Cokolwiek przyziemne, nie ma już znaczenia. Nie będę już o nic prosić. W życiu dano mi wiele szczęścia, Ty mi je dałeś Tato. Miałam poukładane życie, mam kochającą rodzinę, fajną pracę, kochanego Męża. I co z tego? Gdybym wiedziała, że przyjdzie mi za to zapłacić taką cenę... Wolałabym inne życie, ale jak najdłużej z Tobą Tato.
W tym roku, w pierwszą rocznicę ślubu, mieliśmy pojechać nad jezioro, pozwiedzać Sandomierz i odpocząć, powspominać nasze wspólne lata. Niestety Tato, nie doczekałeś naszej rocznicy. Już zawsze sierpień będzie mi się kojarzył nie tylko z naszym ślubem, ale z Twoim odejściem Tato...
Dlaczego?... Dlaczego tak wcześnie... Czy Bóg potrzebował Cię, żebyś teraz bronił nieba? Przecież my Cię potrzebujemy tutaj, kto nas teraz obroni? Tato...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz