To już czwarty dzień bez Ciebie... Musiałam dokładnie policzyć, bo nie pamiętam co robiłam w niedzielę, poniedziałek i wtorek... Z ostatnich dni pamiętam tylko momenty, nie potrafię złożyć ich w jedną całość. Staram się poskładać te chwile razem, ale to trudne. Zapisuję te wydarzenia, żeby o nich nie zapomnieć, bo umysł podobno wypiera te złe chwile z pamięci... A ja chcę wszystko pamiętać. Przypominam sobie ostatnią chwilę, kiedy Cię widziałam i tak żałuję, że nie zostałam z Tobą... Prosiłeś, żeby pójść, bo bardzo źle się czułeś. Myślałam, że dostaniesz kilka kroplówek i kolejnego dnia będziesz silniejszy. Nikt nie spodziewał się, że odejdziesz :(
"Pacjent zmarł o siódmej pięć" - te słowa to najgorsza rzecz jaką w życiu usłyszałam. Pisałam Ci już, że niczego się nie boję, prawda? Wiem, że Ty czekasz po drugiej stronie i będziesz czuwał teraz nad nami. Ciocia wczoraj powiedziała, że jesteś teraz ze swoją ukochaną mamą, dla której zawsze byłeś "małym Jasiem". Głęboko wierzę, że tak właśnie jest.
Nasza Mama jest bardzo silna. Podziwiam ją, bo lepiej się trzyma niż ja. Chciałabym zrobić wszystko, żeby nie martwiła się teraz przyziemnymi sprawami i przysięgam Ci, że się nią zajmę. Wiem, że nie chciałbyś teraz naszej rozpaczy, chciałbyś żebyśmy wrócili do "normalnego" życia. Ale Tato... To życie już nigdy nie będzie dla nas normalne :( Gdy policzyłam ile lat mogę jeszcze żyć to poczułam przerażenie, bo jak przeżyć tyle lat bez połowy serca? Bez Taty... A może też odejdę szybko i niespodziewanie, po cichutku, tak jak Ty Tato...
Od wczoraj bardzo dokucza mi ból w stawach i ból tej narośli, którą mam na klatce piersiowej. Podejrzewam, że to ma podłoże nerwowe. Paweł powiedział, żebym zmieniła lekarza i poszła gdzieś indziej, żebym nie leczyła się u tego lekarza co Ty Tato... Pewnie tak zrobię, tylko nie wiem jeszcze gdzie się przepisać. Muszę dbać teraz o swoje zdrowie bo muszę być zdrowa dla Mamy :*
Miałeś piękny pogrzeb Tato. Rodzina przyjechała do Ciebie z całego świata. Były władze gminne i dużo strażaków... Ksiądz powiedział kojące kazanie i było też przemówienie o Tobie i Twoich zasługach. Jestem z Ciebie bardzo dumna i zastanawiam się czy kiedyś Ci o tym powiedziałam? Chyba nie. Zupełnie nie wiem dlaczego, bo często czułam dumę na myśl o Tobie. Tyle dobrego zrobiłeś dla innych. Nie wymagałeś po tym żadnej wdzięczności ani zapłaty. Chciałabym być taka jak Ty. Obiecuję Ci, że będę Ci pisać o tym co robię, co się dzieje w moim życiu. Mam nadzieję, że te moje myśli docierają do nieba...
Zastanawiamy się z Pawłem czy nie wyjechać za granicę na dwa lata, żeby zarobić na ten nasz wymarzony dom, który mieliśmy budować wspólnie z Tobą Tato... Muszę go wybudować i zrobię to tak, jak Ty chciałeś. Paweł powiedział, żebym się nie martwiła, bo teraz Ty nam pomożesz z nieba i będziesz nadzorował prace na budowie. Tak będzie Tato, prawda? Gdy już będę miała swoje dzieci to obiecuję Ci Tato, że będę im o Tobie opowiadać, że będą Ciebie znały. Nie wyobrażam sobie na razie posiadania dzieci teraz, kiedy Ciebie nie ma. Nie wiem Tato jak teraz będzie.
Daj mi jakiś znak Tato, żebym wiedziała, że moje myśli docierają do Ciebie... Powiedz, że jesteś szczęśliwy tam po drugiej stronie, bo tylko taka myśl mnie trzyma przy życiu... Proszę :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz