Najgorsze jest to, że co jakiś czas uświadamiam sobie, że nie wierzę, że Ciebie nie ma... Niby wiem, że umarłeś, że przegrałeś z chorobą, ale z drugiej strony... Jak Ty mogłeś przegrać? Tylu ludziom pomogłeś, tyle osób uratowałeś... Zawsze bezinteresownie, bez zapłaty, za jedyne słowo "dziękuję", którego czasem nawet nie usłyszałeś. Jak to Ciebie nie ma? Mój rozum nie jest w stanie dopuścić tego do świadomości. Nie wierzę Tatuś, nigdy nie uwierzę. Tylko gdzie Ty teraz jesteś?...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz