Gdzie Ty jesteś Tatuś? Ile jeszcze muszę żyć bez Ciebie?...
Może już całkiem niedługo, bo moja choroba postępuje i nie ma efektów leczenia... Odkąd zmarłeś to ze stresu tak nasiliły się objawy, że nie mogłam chodzić bez bólu :( widziałam przerażenie w oczach lekarza...
Dostałam nowe leki, musiałam się pożegnać z myślą o dziecku na jakieś 2 lata... Nie mogę mieć dzieci przy tych lekach. Na razie nie jest to problem - i tak zbyt wiele kosztuje mnie myśl, że moje dzieci nigdy nie poznają Ciebie... Obiecuję Ci tato, że jeśli będę mogła mieć dzieci to będę im codziennie o Tobie mówiła, zadbam o pamięć o Tobie!!!
Coraz częściej myślę, że życie nie ma sensu... że po tym wszystkim znikamy gdzieś i nikt nie wie, gdzie jesteśmy... Przeczytałam masę książek i artykułów dających nadzieję, a jednak tej nadziei mi brak... A co jeśli Cię nigdy nie spotkam? Jeśli już nigdy nie porozmawiamy? Jeśli Ty nie wiesz, że ja istnieję i że zostałam tutaj bez Ciebie?... ;(
Śnisz mi się od czasu do czasu, ale nic nie mówisz... Chcę do Ciebie ;(((((
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz